Informatyka I stopnia


Bartłomiej Dach

Swoją przygodę z programowaniem rozpocząłem jeszcze w czasach szkolnych. Informatyka była zdecydowanie moim ulubionym przedmiotem licealnym, i to z nim wiązałem swoją przyszłość. Mimo tego perspektywę studiowania na Wydziale Matematyki i Nauk Informacyjnych traktowałem jako odległą — nie byłem przekonany, czy zdołam znaleźć się wśród grona szczęśliwców, którzy otrzymają tu miejsce. Na szczęście udało się, i 29 września 2014 roku stawiłem się na pierwszych zajęciach.

Pierwszy rok studiów był jednym z największych wyzwań w moim życiu. Zgodnie z moimi oczekiwaniami, przeskok w stosunku do liceum był ogromny. Zrobiłem więc to, co wychodzi mi najlepiej — zabrałem się do ciągłej, systematycznej pracy, dzięki której przetrwałem ten ciężki okres. Dzięki włożonemu wysiłkowi kolejne semestry, mimo rosnącego poziomu skomplikowania materiału, nie wydawały się już takie trudne.

Ukończone studia inżynierskie pozwoliły mi zdobyć wiedzę teoretyczną, której tak mi brakowało, gdy stawiałem pierwsze kroki z informatyką. Dzięki wielu projektom, zrealizowanym w ramach studiów zarówno samodzielnie, jak i w grupach, rozwinąłem swoje umiejętności praktyczne i uwierzyłem, że jeśli odpowiednio się przyłożę, stać mnie naprawdę na bardzo dużo. Wreszcie, w ciągu tych siedmiu semestrów spotkałem wielu ludzi o podobnym nastawieniu, którzy pomogli mi na mojej drodze. Biorąc pod uwagę wszystkie wymienione wyżej czynniki, zdecydowanie było warto wybrać nasz Wydział.


Tymon Felski

W szkole średniej wiedziałem, że swoją naukę chcę kontynuować w zakresie informatyki, lecz z konkretów to było tyle. Kandydatek na moją Alma Mater było wiele. Ponieważ tytuł inżyniera brzmi dumnie, wybór padł na Politechnikę Warszawską. Spośród trzech wydziałów, które oferują kierunki informatyczne, zdecydowałem się na ten najbardziej ukierunkowany na wytwarzanie oprogramowania, a najmniej związany z „kablami”.

Studia na Wydziale Matematyki i Nauk Informacyjnych do najłatwiejszych nie należą. Pracy było sporo, a stawiane przed nami problemy nierzadko były wyzwaniami spędzającymi sen z powiek. Mimo to należy spojrzeć na te doświadczenia z innej perspektywy. Zdobyta wiedza – zarówno w projektach indywidualnych, jak i grupowych – pozwoliła mi i wielu znajomym na roku bez większych problemów znaleźć pracę w zawodzie jeszcze w pierwszej połowie siedmiosemestralnych studiów.

Warto podkreślić, że – jak sama nazwa Wydziału wskazuje – na kierunku Informatyka nie ograniczamy się tylko do nauki programowania. Matematyka jest nieodzowną częścią tego programu nauczania, za co jestem bardzo wdzięczny. Pozwala to patrzeć na problemy, które na pierwszy rzut oka wydają się stricte informatyczne z zupełnie innej strony.

Ostatecznie, ciężka praca – nie tylko przed sesjami – się opłaciła, a ukończone studia zagwarantowały w pełni zasłużony tytuł inżyniera, który w codziennym życiu poparty będzie zdobytą na tym Wydziale wiedzą teoretyczną i praktyczną. Jestem w stanie z czystym sumieniem polecić ten Wydział każdej ambitnej osobie, której niestraszna jest matematyka, a pasją jest szeroko pojęta informatyka.


Jakub Bondyra

Jakub Bondyra

Zaczynając od pradawnych czasów, muszę przyznać, że do końca mojej nauki w liceum nie byłem zdecydowany jaki kierunek studiów wybrać. Moja klasa miała profil matematyczny i to właśnie w matematyce czułem się zdecydowanie najlepiej – byłem zatem zdecydowany na studia ścisłe. Informatyka nie była jednakże nigdy szczególnie mnie nie interesowała – swój czas na zajęciach z programowania poświęcałem na granie w tetrisa, przez co, oprócz oczywiście WF-u, moją jedyną czwórką na świadectwie maturalnym była czwórka z informatyki.
Zrażony zatem zupełnie do programowania, wybrałem studia na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Cóż, męczyłem się niemiłosiernie przez cały rok, ucząc się niesamowicie niezrozumiałych, fizycznych rzeczy. Swój czas, aby przetrwać ten mrok, poświęcałem na dalsze rozwijanie mojej pasji do tetrisa, pisząc tę grę jako aplikację konsolową, co dawało mi ukojenie. Na drugim semestrze studiowania fizyki przyszedł czas na zajęcia z programowania. Okazało się nagle, że te zajęcia nie są wcale takie złe, a korzystając ze swojego pokaźnego doświadczenia z programowania tetrisa, udało mi się osiągać bardzo dobre oceny. Uświadomiłem sobie wówczas, że mam odpowiednie predyspozycje, by zostać informatykiem, a najlepiej inżynierem oprogramowania, bo to brzmi dumnie. A programiści mogą przecież całkiem nieźle ustawić się w życiu.
Dłużej w zasadzie się nie zastanawiałem. Zrezygnowałem ze studiów, podejmując do tej pory chyba najlepszą decyzję w moim życiu, i przymierzyłem się w świeżym naborze na studia informatyczne.

Algorytm konkretnego wyboru studiów był dość prosty:

  • Jakie miasto? Warszawa, bo daje najwięcej możliwości,
  • Jaka uczelnia? Dumnie jest mieć tytuł inżyniera, zatem jedyną rozsądną opcją była najlepsza uczelnia techniczna w Polsce, Politechnika,
  • Jaki wydział? Nigdy nie lubiłem kabelków, zatem Wydział Matematyki i Nauk Informacyjnych.

Można pomyśleć, że mankamentem mojego nowego wydziału jest dużo godzin z matematyki. Korzystając ze swoich doświadczeń z UW, wiedziałem, że jest to nieprawda. Matematyka nie jest nudna, gdy się ją rozumie. Zrozumieć ją wcale nie jest trudno, bo jest perfekcyjnie logiczna, a zrozumienie matematyki wiąże się z niesamowitym ułatwieniem przyswajania wiedzy technicznej, sadystyczną satysfakcją z całkowania i fantastycznymi snami o przestrzeniach afinicznych.
Rozpocząłem zatem swoje nowe studia. Podczas ich trwania nie zamęczałem się na śmierć, bo wiedza przekazywana przez wykładowców, choć nie zawsze prosta, była jasna i zrozumiała. Uczyłem się pilnie, nabywając solidną wiedzę matematyczną i techniczną. Najważniejsze jest jednak to, że przy wykonywaniu wszelakich projektów spotykałem się z bardzo przyjemnymi problemami algorytmicznymi, nad którymi zawsze uwielbiałem rozmyślać, przez co wykorzystywałem mój potencjał niemalże w pełni.
Mimo tego, że jak już wspomniałem, nie jestem wybitnie inteligentny, znajdowałem czas na lenistwo i inne formy nieowocnego spędzania czasu. Muszę tutaj przyznać, że ludzie spotkani na wydziale stanowią bardzo doborowe towarzystwo i zawsze będę miło wracał myślami do czasów studiów pierwszego stopnia.
Zakończyłem swoje studia z dyplomem inżyniera z wyróżnieniem, zacząłem nowe, oczywiście na tym samym wydziale, mam niezłą pracę, którą z łatwością godzę ze studiami, mam pieniądze na zachcianki, no i ogólnie nieźle mi się żyje. Polecam, pięć gwiazdek.